Najkrótszy miesiąc, ale i tak w tym roku dłuższy o jeden dzień. Mimo, że krótki to dla mnie był dość intensywny i obfitujący w różnego rodzaju wyjazdy. Jeśli obserwujecie mnie na FB to na pewno to zauważyliście. W pierwszy weekend lutego pojechaliśmy zwiedzić Lille, Arras i Compiègne . Zahaczyliśmy też o Kortrijk (Courtrai) w Belgii. Jeżdżąc do Polski zawsze przejeżdżamy przez ten kraj, ale dopiero tym razem miałam okazję przespacerować się po belgijskim mieście. Lille Arras Compiègne Następny weekend spędziliśmy w Paryżu. Po raz pierwszy wybraliśmy się do Jardin des serres d'Auteuil , w XVI dzielnicy. Wstęp zawsze jest darmowy, więc miłośnicy roślin tropikalnych i kaktusów koniecznie powinni to miejsce zobaczyć. Kolejny weekend to wyjazd do Luksemburga . W planach mieliśmy też zwiedzanie Metz, Nancy, Verdun i Reims . Pogoda nas nie rozpieszczała. Albo padało, albo wiało. Widok na katedrę w Metz Plac w Nancy ...