Maj to jeden z moich ulubionych miesięcy (zaraz po lipcu i sierpniu). Kwitną konwalie i bzy, częściej świeci słońce i od razu człowiekowi chce się żyć. Niestety maj w Paryżu należał do miesięcy deszczowych, a słonecznych dni było jak na lekarstwo. Jeśli już jakieś były to wykorzystywałam je na spacery i zajadanie moich ulubionych lodów w Amorino . Lubię je za naturalne składniki i za kwiatowy kształt. Skoro zaczęliśmy mówić o jedzeniu, to maj był wyjątkowo bogaty w doznania kulinarne. Rozpoczęliśmy od kuchni tajskiej. Niedaleko kanału Św. Marcina znajduje się knajpka, w której za 10, 12 bądź 15 euro można zjeść coś dobrego. Porcje są duże i sycące, a miejsce wyglądem przypomina jeden z typowych lokali ulicznych w Bangkoku. Street Bangkok Local Food , 3 rue Eugène Varlin, Paryż X Następnie korzystając z kuponu Groupon spróbowaliśmy kuchni afrykańskiej. Mimo że jedzenie było smaczne, a porcje duże, to p...