Skip to main content

Aix-en-Provence


Już od dłuższego czasu zabierałam się do napisania tego posta. Na blogu pokazywałam Wam wiele miejsc w Prowansji, a jeszcze nie pokazałam miasta, w którym obecnie mieszkam. Prawdę mówiąc był jeden post o figurach w Aix, ale zbyt wiele o mieście dowiedzieć się z niego nie można.

Najbardziej rozpoznawalnym miejscem jest fontanna, przy głównej ulicy Cours Mirabeau.
Aix-en-Provence często nazywane jest  miastem tysiąca fontann. Tak naprawdę jest ich około 160, ale tych naprawdę ładnych jest dużo mniej. Może kiedyś zrobię osobny post tylko o fontannach :)



Najcenniejszym zabytkiem jest katedra St-Sauveur, której budowę rozpoczęto w V w, a ukończono dopiero w XVIII wieku. Godne uwagi są też XVI-wieczne pięknie rzeźbione drzwi, wykonane z drewna orzechowego.



Le Pavillon de Vendôme - podobno jeden z najpiękniejszych domów w Aix, wzniesiony dla kardynała de Vendôme w 1667 roku.


Bastide du Jas de Bouffan - od 1859 do 1899 r należało do rodziny Cezanne, tam też powstały niektóre obrazy malarza- Paula Cézanne.


Chapelle des Ursulines Sainte-Catherine


Hôtel de Ville czyli Urząd Miasta
 


Biblioteka i Le Petit Prince w rozmiarze maxi :)


sklepik


Więcej zdjęć wkrótce :)

Comments

  1. W drodze do Agde byłam kiedyś blisko miejsca gdzie mieszkasz,ale gdybym wiedziała,ze jest tam taka fantastyczna biblioteka napewno bym zajechala.Jaki prosty i super pomysł.

    ReplyDelete
  2. OMG!!!
    wonderful pics!!big love!!

    Angela Donava
    http://www.lookbooks.fr

    ReplyDelete
  3. "Mały Książę", uwielbiam :)

    ReplyDelete
  4. beautiful photos....will ck out this place someday:P

    ReplyDelete
  5. sweitna ta biblioteka- jestem zachwycona, a malego ksiecia uwielbiam !!!

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Fields of lavender

   Prowansja to region słynący z upraw lawendy. Od połowy czerwca można podziwiać piękne lawendowe pola i upajać się niesamowitym zapachem. Korzystając z ładnej pogody, która na Południu Francji nie należy do rzadkości, udaliśmy się w okolice Lac de Sainte-Croix.    Jezioro zachwyciło mnie pięknym turkusowym kolorem. Jak się później dowiedziałam, jest to sztuczne jezioro zaporowe, powstałe dopiero w 1973 r. Aby je utworzyć zalano okoliczne pola i dwie wioski. Jedną z nich odbudowano 400 m dalej.    Spodziewałam się, że po drodze będzie mnóstwo pól lawendowych, a zobaczyliśmy tylko dwa. Widocznie wybraliśmy się w mniej lawendowe tereny. Pola nie były jeszcze w pełni rozkwitnięte, ale zapach czuć było w powietrzu.    Mimo wszystko warto było pojechać. Zbiory zaczynają się pod koniec lipca, więc mam nadzieję, że do tego czasu wybierzemy się tam ponownie.

Polskie akcenty w Paryżu

Pomysł na napisanie tego postu zrodził się podczas spacerów po Paryżu. Piszę w liczbie mnogiej, gdyż nie był to jeden spacer. Przemierzając ulice stolicy Francji, zauważyłam, że kilka z nich ma nazwy związane ze znanymi polskimi osobistościami, bądź bezpośrednio z Polską. Zaczęłam więc robić zdjęcia i wrzucać je na moim profilu fejsbukowym.  Zaprzestałam, gdy uznałam, że może to być fajny pomysł na post. Nie wiem, czy Londyn, Barcelona, Rzym mogą poszczycić się aż tyloma nazwami, ale Paryż naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Piąta dzielnica. Na tej ulicy znajduje się Muzeum Curie, o którym już kiedyś wspominałam ( tutaj) .  Ulica o takiej samej nazwie, jest również w Ivry-sur-Seine. Zaraz obok stacji metra M7.   Na cześć Marii Curie nazwano także skwer, w okolicach Gare D'Austerlitz.   W czwartej dzielnicy, tuż przy dziedzińcu Katedry Notre-Dame, mamy taką oto tablicę.   Za to w pierwszej dzielnicy, ...

Podsumowanie lipca

Jutro ostatni dzień lipca, a jedyne posty w tym miesiącu to podsumowania. Nie mam wytłumaczenia na swoje lenistwo. Kilka relacji czeka na opisanie, a ja jakoś nie mogę się za nie zabrać. Są wakacje więc chyba sami rozumiecie. Zresztą dwa tygodnie spędziłam w Polsce, a tam nigdy nie zabieram laptopa. Dużo się działo w tym miesiącu, więc zacznijmy od początku. Lipiec w Paryżu to wyprzedaże i upały. Jeszcze przed moim wyjazdem do Polski udało mi się spotkać z uroczą Kasią z bloga bretonissime. Szkoda, że czas nas ograniczał, bo nie mogłyśmy się nagadać. Czekam więc na kolejne spotkanie :)   Potem na chwilę spotkałam się z moją meksykańską znajomą, która za parę dni miała opuścić Paryż i zacząć nową przygodę w Las Vegas.   Wieczorem tego dnia czekało mnie jeszcze jedno spotkanie, pakowanie walizek i wyjazd na drugi dzień rano. W Polsce jak zawsze były wyjścia ze znajomymi, było sushi, był kontenerArt nad Wartą. I by...