Skip to main content

Capitale européenne de la culture


W tym roku Europejską Stolicą Kultury została Marsylia. Również i w Aix-en-Provence, miało miejsce wiele imprez z tym związanych. Centrum miasta przybrało czerwone barwy, a drzewa na głównej ulicy Cours Mirabeau, zostały udekorowane czerwonym materiałem w białe kropki.
Do Aix przybył również przewodniczący Komisji Europejskiej - José Barroso, którego mieliśmy okazję spotkać.




W okolicach filharmonii zobaczyliśmy człowieka spokojnie kroczącego po linie. Na zdjęciu poniżej widać go, w prawym górnym rogu.


Na zakończenie imprezy w górę poleciało mnóstwo małych baloników.



Comments

  1. extraordinary beauty! Red revitalizes the urban landscape and make it a work of art!
    Diana

    double-ganger.blogspot.com

    ReplyDelete
  2. Bardzo ciekawe wydarzenie! Choć do Marsylii chcialabym pojechać bez względu na to, co się tam akurat dzieje :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. miasto warte zobaczenia, ale ciężko mi się w nim zakochać :)

      Delete
  3. Muszę przyznać, że zdjęcia tej głównej ulicy w Aix przypominają mi trochę Las Ramblas z Barcelony... Nigdy jeszcze w Aix nie byłam więc może to tylko złudzenie wywołane zdjęciami, ale nie mogę się oprzeć przekonaniu, że oglądając Twoje fotki widzę jakby Las Ramblas ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. PS Nominowałam Twój blog do Liebster Blog Award, pozdrawiam serdecznie

      Delete
    2. w Barcelonie jeszcze nie byłam, więc nie mam porównania do Las Ramblas :) a za nominację dziękuję :)

      Delete
  4. wow!! super photos!!
    kisses!


    Angela Donava

    ReplyDelete
  5. fajne fotki i milo sie czyta Twoj blog:))tez planuje przeprowadzke do Francji,wiec sledze z zainteresowaniem pamietniki rodaczek na obczyznie:))pozdrawiam cieplo z saniezonej Polski:)Agnieszka

    ReplyDelete
    Replies
    1. dziękuję za miłe słowa :)a gdzie konkretnie planujesz się przeprowadzić?

      Delete
  6. O chyba mieszkamy niedaleko, ja jestem w Simiane :). Serdecznie pozdrawiam!

    ReplyDelete
  7. ale pieknie i czerwono !! :D
    kiedys koniecznie musze odwiedzic twoje okolice :)

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Fields of lavender

   Prowansja to region słynący z upraw lawendy. Od połowy czerwca można podziwiać piękne lawendowe pola i upajać się niesamowitym zapachem. Korzystając z ładnej pogody, która na Południu Francji nie należy do rzadkości, udaliśmy się w okolice Lac de Sainte-Croix.    Jezioro zachwyciło mnie pięknym turkusowym kolorem. Jak się później dowiedziałam, jest to sztuczne jezioro zaporowe, powstałe dopiero w 1973 r. Aby je utworzyć zalano okoliczne pola i dwie wioski. Jedną z nich odbudowano 400 m dalej.    Spodziewałam się, że po drodze będzie mnóstwo pól lawendowych, a zobaczyliśmy tylko dwa. Widocznie wybraliśmy się w mniej lawendowe tereny. Pola nie były jeszcze w pełni rozkwitnięte, ale zapach czuć było w powietrzu.    Mimo wszystko warto było pojechać. Zbiory zaczynają się pod koniec lipca, więc mam nadzieję, że do tego czasu wybierzemy się tam ponownie.

Polskie akcenty w Paryżu

Pomysł na napisanie tego postu zrodził się podczas spacerów po Paryżu. Piszę w liczbie mnogiej, gdyż nie był to jeden spacer. Przemierzając ulice stolicy Francji, zauważyłam, że kilka z nich ma nazwy związane ze znanymi polskimi osobistościami, bądź bezpośrednio z Polską. Zaczęłam więc robić zdjęcia i wrzucać je na moim profilu fejsbukowym.  Zaprzestałam, gdy uznałam, że może to być fajny pomysł na post. Nie wiem, czy Londyn, Barcelona, Rzym mogą poszczycić się aż tyloma nazwami, ale Paryż naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Piąta dzielnica. Na tej ulicy znajduje się Muzeum Curie, o którym już kiedyś wspominałam ( tutaj) .  Ulica o takiej samej nazwie, jest również w Ivry-sur-Seine. Zaraz obok stacji metra M7.   Na cześć Marii Curie nazwano także skwer, w okolicach Gare D'Austerlitz.   W czwartej dzielnicy, tuż przy dziedzińcu Katedry Notre-Dame, mamy taką oto tablicę.   Za to w pierwszej dzielnicy, ...

Podsumowanie lipca

Jutro ostatni dzień lipca, a jedyne posty w tym miesiącu to podsumowania. Nie mam wytłumaczenia na swoje lenistwo. Kilka relacji czeka na opisanie, a ja jakoś nie mogę się za nie zabrać. Są wakacje więc chyba sami rozumiecie. Zresztą dwa tygodnie spędziłam w Polsce, a tam nigdy nie zabieram laptopa. Dużo się działo w tym miesiącu, więc zacznijmy od początku. Lipiec w Paryżu to wyprzedaże i upały. Jeszcze przed moim wyjazdem do Polski udało mi się spotkać z uroczą Kasią z bloga bretonissime. Szkoda, że czas nas ograniczał, bo nie mogłyśmy się nagadać. Czekam więc na kolejne spotkanie :)   Potem na chwilę spotkałam się z moją meksykańską znajomą, która za parę dni miała opuścić Paryż i zacząć nową przygodę w Las Vegas.   Wieczorem tego dnia czekało mnie jeszcze jedno spotkanie, pakowanie walizek i wyjazd na drugi dzień rano. W Polsce jak zawsze były wyjścia ze znajomymi, było sushi, był kontenerArt nad Wartą. I by...