Skip to main content

Two weeks in Poland

Lecąc do Polski na święta spodziewałam się śniegu i mrozów, czyli całkiem odmiennej pogody niż mam tutaj. Niestety śnieg padał tylko 23 grudnia, a na drugi dzień śladu po nim nie było.

Co zatem można robić w Polsce przez dwa tygodnie? 
- spędzić święta z rodziną (jak się ma dużą rodzinę to jest co robić)
- spotkać się ze znajomymi (z niektórymi niestety nie mogłam się spotkać)


- uczcić Nowy Rok w Poznaniu


- zobaczyć największą szopkę w Polsce ( prawdopodobnie i w Europie)


- pojeździć na łyżwach


i pochodzić po lesie w poszukiwaniu jeleni i dzików


A także mnóstwo innych rzeczy, o których nie będę wspominać. Były też inne plany, ale z braku czasu nie zostały one zrealizowane.

Comments

  1. ja tez zaluje, ze nie bylo sniegu :)
    widze, ze podobnie spedzilas czas jak ja- tyle, ze ja bardziej leniwie, wiekszosc czasu poswiecilam na pochlanianie ksiazek ;P

    ReplyDelete
  2. A ta szopka to gdzie była do zobaczenia? Chyba nie w Poznaniu??

    Ślicznie wyszłaś na pierwszym zdjęciu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję, a szopka właśnie jest w Poznaniu :)w kościele św. Franciszka Serafickiego przy Placu Bernardyńskim na Garbarach. Więc masz jeszcze okazję ją zobaczyć :)

      Delete
  3. fajny blog, sliczne miejsca. musze czesciej tu zagladac. pozdrawiam. Monika

    ReplyDelete
  4. great hat!!
    kisses


    Angela Donava

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Fields of lavender

   Prowansja to region słynący z upraw lawendy. Od połowy czerwca można podziwiać piękne lawendowe pola i upajać się niesamowitym zapachem. Korzystając z ładnej pogody, która na Południu Francji nie należy do rzadkości, udaliśmy się w okolice Lac de Sainte-Croix.    Jezioro zachwyciło mnie pięknym turkusowym kolorem. Jak się później dowiedziałam, jest to sztuczne jezioro zaporowe, powstałe dopiero w 1973 r. Aby je utworzyć zalano okoliczne pola i dwie wioski. Jedną z nich odbudowano 400 m dalej.    Spodziewałam się, że po drodze będzie mnóstwo pól lawendowych, a zobaczyliśmy tylko dwa. Widocznie wybraliśmy się w mniej lawendowe tereny. Pola nie były jeszcze w pełni rozkwitnięte, ale zapach czuć było w powietrzu.    Mimo wszystko warto było pojechać. Zbiory zaczynają się pod koniec lipca, więc mam nadzieję, że do tego czasu wybierzemy się tam ponownie.

Polskie akcenty w Paryżu

Pomysł na napisanie tego postu zrodził się podczas spacerów po Paryżu. Piszę w liczbie mnogiej, gdyż nie był to jeden spacer. Przemierzając ulice stolicy Francji, zauważyłam, że kilka z nich ma nazwy związane ze znanymi polskimi osobistościami, bądź bezpośrednio z Polską. Zaczęłam więc robić zdjęcia i wrzucać je na moim profilu fejsbukowym.  Zaprzestałam, gdy uznałam, że może to być fajny pomysł na post. Nie wiem, czy Londyn, Barcelona, Rzym mogą poszczycić się aż tyloma nazwami, ale Paryż naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Piąta dzielnica. Na tej ulicy znajduje się Muzeum Curie, o którym już kiedyś wspominałam ( tutaj) .  Ulica o takiej samej nazwie, jest również w Ivry-sur-Seine. Zaraz obok stacji metra M7.   Na cześć Marii Curie nazwano także skwer, w okolicach Gare D'Austerlitz.   W czwartej dzielnicy, tuż przy dziedzińcu Katedry Notre-Dame, mamy taką oto tablicę.   Za to w pierwszej dzielnicy, ...

Podsumowanie lipca

Jutro ostatni dzień lipca, a jedyne posty w tym miesiącu to podsumowania. Nie mam wytłumaczenia na swoje lenistwo. Kilka relacji czeka na opisanie, a ja jakoś nie mogę się za nie zabrać. Są wakacje więc chyba sami rozumiecie. Zresztą dwa tygodnie spędziłam w Polsce, a tam nigdy nie zabieram laptopa. Dużo się działo w tym miesiącu, więc zacznijmy od początku. Lipiec w Paryżu to wyprzedaże i upały. Jeszcze przed moim wyjazdem do Polski udało mi się spotkać z uroczą Kasią z bloga bretonissime. Szkoda, że czas nas ograniczał, bo nie mogłyśmy się nagadać. Czekam więc na kolejne spotkanie :)   Potem na chwilę spotkałam się z moją meksykańską znajomą, która za parę dni miała opuścić Paryż i zacząć nową przygodę w Las Vegas.   Wieczorem tego dnia czekało mnie jeszcze jedno spotkanie, pakowanie walizek i wyjazd na drugi dzień rano. W Polsce jak zawsze były wyjścia ze znajomymi, było sushi, był kontenerArt nad Wartą. I by...