Skip to main content

Spacer po Paryżu - część 4


W drugi weekend listopada wybraliśmy się w zachodnie okolice Paryża. Wysiedliśmy na stacji metra Les Sablons i udaliśmy się w stronę Jardin d'acclimatation. 



Jest to park, o pow 19 ha, położony na terenie Lasku Bulońskiego. Dawniej było tam zoo, z 110 tyś zwierząt, ale zamknięto je w 1870 roku. Obecnie można tam zobaczyć kilka znanych, bądź mniej znanych gatunków. 






Jest też stadnina koni dla młodszych i starszych dzieci. Oprócz tego na najmłodszych czeka mini park rozrywki. 



Wstęp do parku jest płatny, więc jako dorośli zapłacimy 3 euro, a dzieci do lat 3 wchodzą za darmo. 




Pod koniec października, na terenie parku otwarto muzeum Foundation Louis Vuitton. Ten ciekawy budynek, zaprojektowany przez amerykańskiego architekta Franka Ghery, jest siedzibą zbiorów kolekcji sztuki koncernu LVMH (Louis Vuitton Moët Hennessy). Znajduje się tam 11 galerii i sala do przedsięwzięć artystycznych.  




 Wychodząc z parku, przeszliśmy się po XVI dzielnicy,


 a następnie po VIII,



 aż doszliśmy do niewielkiego Parku Monceau. Z wikipedii dowiedziałam się, że w 1797 roku, miał tam miejsce pierwszy skok ze spadochronem. André-Jacques Garnerin wyskoczył z balonu na ogrzane powietrze projektu braci Montgolfier i wylądował na oczach tłumu widzów.



 W parku znajduje się pomnik Fryderyka Chopina.


Wieczorem, wsiadając na ładnej stacji metra, wróciliśmy do domu.
 

Comments

  1. Serdecznie witam...
    Z wyrazami szacunku,
    pozdrawiam
    sławek
    autor zielonej strony w t ł a kolorze...

    postscriptum.: gratuluję strony blog'a www.mademoisellekier.blogspot , publikowanych wpisów, zdjęć...


    http://www.neooen.bloog.pl

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Fields of lavender

   Prowansja to region słynący z upraw lawendy. Od połowy czerwca można podziwiać piękne lawendowe pola i upajać się niesamowitym zapachem. Korzystając z ładnej pogody, która na Południu Francji nie należy do rzadkości, udaliśmy się w okolice Lac de Sainte-Croix.    Jezioro zachwyciło mnie pięknym turkusowym kolorem. Jak się później dowiedziałam, jest to sztuczne jezioro zaporowe, powstałe dopiero w 1973 r. Aby je utworzyć zalano okoliczne pola i dwie wioski. Jedną z nich odbudowano 400 m dalej.    Spodziewałam się, że po drodze będzie mnóstwo pól lawendowych, a zobaczyliśmy tylko dwa. Widocznie wybraliśmy się w mniej lawendowe tereny. Pola nie były jeszcze w pełni rozkwitnięte, ale zapach czuć było w powietrzu.    Mimo wszystko warto było pojechać. Zbiory zaczynają się pod koniec lipca, więc mam nadzieję, że do tego czasu wybierzemy się tam ponownie.

Polskie akcenty w Paryżu

Pomysł na napisanie tego postu zrodził się podczas spacerów po Paryżu. Piszę w liczbie mnogiej, gdyż nie był to jeden spacer. Przemierzając ulice stolicy Francji, zauważyłam, że kilka z nich ma nazwy związane ze znanymi polskimi osobistościami, bądź bezpośrednio z Polską. Zaczęłam więc robić zdjęcia i wrzucać je na moim profilu fejsbukowym.  Zaprzestałam, gdy uznałam, że może to być fajny pomysł na post. Nie wiem, czy Londyn, Barcelona, Rzym mogą poszczycić się aż tyloma nazwami, ale Paryż naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Piąta dzielnica. Na tej ulicy znajduje się Muzeum Curie, o którym już kiedyś wspominałam ( tutaj) .  Ulica o takiej samej nazwie, jest również w Ivry-sur-Seine. Zaraz obok stacji metra M7.   Na cześć Marii Curie nazwano także skwer, w okolicach Gare D'Austerlitz.   W czwartej dzielnicy, tuż przy dziedzińcu Katedry Notre-Dame, mamy taką oto tablicę.   Za to w pierwszej dzielnicy, ...

Podsumowanie lipca

Jutro ostatni dzień lipca, a jedyne posty w tym miesiącu to podsumowania. Nie mam wytłumaczenia na swoje lenistwo. Kilka relacji czeka na opisanie, a ja jakoś nie mogę się za nie zabrać. Są wakacje więc chyba sami rozumiecie. Zresztą dwa tygodnie spędziłam w Polsce, a tam nigdy nie zabieram laptopa. Dużo się działo w tym miesiącu, więc zacznijmy od początku. Lipiec w Paryżu to wyprzedaże i upały. Jeszcze przed moim wyjazdem do Polski udało mi się spotkać z uroczą Kasią z bloga bretonissime. Szkoda, że czas nas ograniczał, bo nie mogłyśmy się nagadać. Czekam więc na kolejne spotkanie :)   Potem na chwilę spotkałam się z moją meksykańską znajomą, która za parę dni miała opuścić Paryż i zacząć nową przygodę w Las Vegas.   Wieczorem tego dnia czekało mnie jeszcze jedno spotkanie, pakowanie walizek i wyjazd na drugi dzień rano. W Polsce jak zawsze były wyjścia ze znajomymi, było sushi, był kontenerArt nad Wartą. I by...