Skip to main content

Posts

Showing posts with the label lavender

Les champs de lavande

Najlepsza pora na oglądanie p ó l lawendowych to czas od połowy do końca lipca.  W zeszłym roku byliśmy w połowie czerwca (o czym pisałam tutaj i tutaj ) i trochę się pospieszyliśmy. Tym razem pojechaliśmy do miejscowości Valensole .  Polecam jeździć bocznymi drogami, gdyż przy tych głównych nie ma zbyt wielu pól. Valensole to niewielka miejscowość, ale bardzo malownicza.  Udaliśmy się do office de tourisme , aby dowiedzieć się gdzie są najciekawsze widoki. Polecono nam m.in. trasę od Valensole do Moustiers-Sainte-Marie i tam też pojechaliśmy. Trasa liczyła ok 30 km i rzeczywiście można było nacieszyć oczy pięknym lawendowym kolorem, a także poczuć ten przyjemny zapach.  Pole z zebraną lawendą. W samym Moustiers-Sainte-Marie warto spędzić kilka godzin. Słynie ono z produkcji porcelany i miodu lawendowego.  W mieście znajduje się kościół, dzwonnica, muzeum porcelany, ...

The best of Provence

 Prowansja słynie z uprawy lawendy. Będąc więc na południu Francji, warto ją zobaczyć.  Pierwszy raz o lawendzie pisałam w tym poście . Tym razem postanowiliśmy udać się w inne miejsce, bardziej na północ od Aix. Już po drodze można było podziwiać pola w kolorze fioletu. Zatrzymaliśmy się w małej miejscowości, o nazwie Gordes . Bardzo urokliwe miejsce, podobno jedno z najpiękniejszych w Prowansji. Idąc w górę, po wybrukowanych uliczkach, dotarliśmy pod zamek. Usytuowany w centrum miasta, pochodzący z przełomu XI / XII w, a odbudowany w stylu renesansowym w 1525r., jest główną atrakcją turystyczną. Lavender fields are famous in Provence. So, if you are in the South of France , you must see that.  I write about lavender   in this post . This time we wanted to visit different place. We stopped in a small town, called Gordes. It is one of the most beautiful villages in Provence. In the middle of the village, you will find the castle, which was partia...

Fields of lavender

   Prowansja to region słynący z upraw lawendy. Od połowy czerwca można podziwiać piękne lawendowe pola i upajać się niesamowitym zapachem. Korzystając z ładnej pogody, która na Południu Francji nie należy do rzadkości, udaliśmy się w okolice Lac de Sainte-Croix.    Jezioro zachwyciło mnie pięknym turkusowym kolorem. Jak się później dowiedziałam, jest to sztuczne jezioro zaporowe, powstałe dopiero w 1973 r. Aby je utworzyć zalano okoliczne pola i dwie wioski. Jedną z nich odbudowano 400 m dalej.    Spodziewałam się, że po drodze będzie mnóstwo pól lawendowych, a zobaczyliśmy tylko dwa. Widocznie wybraliśmy się w mniej lawendowe tereny. Pola nie były jeszcze w pełni rozkwitnięte, ale zapach czuć było w powietrzu.    Mimo wszystko warto było pojechać. Zbiory zaczynają się pod koniec lipca, więc mam nadzieję, że do tego czasu wybierzemy się tam ponownie.