Ostatnim wpisem o Gandawie zakończyłam relację z naszej majowej podróży do Belgii. Jednak jest jeszcze jedno miasto, o którym nie wspominałam na blogu. Rok temu, również w maju, byliśmy w Holandii. Zwiedziliśmy Amsterdam (posta na blogu jeszcze nie było), Eindhoven i skansen Zaanse Schans , o którym już pisałam. W drodze powrotnej, jadąc przez Belgię, wstąpiliśmy do Antwerpii. Najbardziej zaskoczyła mnie francuska nazwa tego miasta, która w ogóle mi się z nim nie kojarzy, a mianowicie Anvers. Ale przejdźmy do konkretów. Antwerpia (510 tysięcy mieszkańców) - to największe miasto portowe Belgii i drugie po Rotterdamie miasto portowe Europy z łącznym przeładunkiem 110 mln ton rocznie (ropa naftowa i rudy metali). Jest również największym na świecie ośrodkiem szlifierstwa diamentów. Siedziba 40 banków, wielu towarzystw ubezpieczeniowych, spółek akcyjnych i giełdy. W XVI wieku było to najważniejsze i najbogatsze handlowo miasto Europy. W 1531 roku założono...